Spór o Sąd Najwyższy lub raczej spór o szeroko pojęty wymiar sprawiedliwości toczy się już długo. Jedna strona korzysta (i trudno się temu dziwić ) z wysokiego poparcia i okazji, by zrobić porządek wśród środowiska, które psuje jej szyki od dawna. Druga strona (szeroko pojęta) zgrzyta zębami i chwyta się każdego, często niezbyt mądrego sposobu, aby uratować co tylko się da. Pytanie brzmi – czy ktoś będzie o tym pamiętał za rok czy dwa?

 

Kamień milowy

 

W terminologii prawniczej istnieje sformułowanie „spór w doktrynie”, który oznacza, że takie czy inne grono prawników ma inne zdanie na dany temat lub zagadnienie niż inne grono podobnych prawników. Takie spory zdarzają się notorycznie, ku wielkiej niechęci studentów, szczególnie prawa, którzy muszą znać owe stanowiska, choć często dotyczą one rzeczy abstrakcyjnych. Spór o Sąd Najwyższy jest niczym innym jak sporem w doktrynie. Polska, po obecnych zmianach nie będzie drugą Koreą Północną ani hitlerowskimi Niemcami. Polacy nie pozwoliliby na to. Mamy po prostu polityków za którymi staje grono prawników oraz innych polityków, którzy mają za sobą grupkę innych prawników. Stoją oni naprzeciw siebie i niczym w amerykańskich filmach o tematyce hip – hopowej, na scenie, którą są media i ulice miast zarzucają się argumentami i próbują zgnębić siebie nawzajem. Kto wygra? Pewnie ten który rządzi. On ma siłę, a opozycja może co najwyżej pokrzyczeć i zorganizować kolejny protest.

 

Kto ma rację?

 

Tak naprawdę wszyscy po trochu. Czy wymiar sprawiedliwości trzeba zmienić? Odpowiedź brzmi – tak. Czy zmiany w obecnej formie są dobre? Raczej nie. Opozycja zaklina rzeczywistość chcąc utrwalić dawny system, który nie był sprawiedliwy. Rządzący poszli natomiast na wojnę z systemem, w której zwycięstwo może okazać się pyrrusowe. Szkoda, że nie można było zmienić zgodnie i tak, aby było dobrze.  Widocznie jednak u nas w Polsce nie można.

 

Śmietnik 

 

Mamy więc dwie strony sporu. Żadna nie ma racji w całości, ani w całości się nie myli. Jak to się skończy? Nijak. Miną miesiące, media znajdą inny temat, a sądy dalej będą niewydolne i czasami niesprawiedliwe. Zmienią się władze w kraju i nowi szefowie zaczną robić dokładnie to samo co poprzednicy. A Ci, którym obecnie wszystko wolno, będą mówić, że rządzącym nie wszystko wolno. Błędne koło. Wspomnicie moje słowa – już za chwilę nikt nie będzie pamiętał o sporze o Sąd Najwyższy. Bo świat tak już ma, że kręci się dalej, niezależnie od tego ile końców już mu przewidywano.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Przepisy unijne czasami bawią, czasami zadziwiają, czasami wkurzają

Czy przepisy są po to, żeby porządkować świat i ułatwiać nam życie? Patrząc na niektóre unijne rozporządzenia, trudno w to...

Zamknij